poniedziałek, 20 czerwca 2011

wróceni

Tak żeby był porządek. Dolecieliśmy też w drugą stronę. Jesteśmy już w domu, chociaż w stanie umniejszonym o Franka. Synek został w Polsce na wakacje, na szczęście nie całe, bo już nam tęskno za nim.
W Irlandii wyraźnie chłodniej i nadal się sprawdza stara maksyma: "Dzień bez deszczu to dzień stracony". Oby jutro nie lało, bo czeka nas demolka, czyli wymiana okien.
A tak w telegraficznym, zdjęciowym skrócie wizyta w Polsce wyglądała tak:
Relaks w Ustanówku

Teścia urodziny w Radomiu



Ślub i wesele w Wielogórze


Zabawy w Radomiu


"Wsi spokojna, wsi wesoła..."

Więcej wrażeń i zdjęć już wkrótce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz