wtorek, 25 stycznia 2011

balowaliśmy

W niedzielę stworzenia boże spotkały się na balu, i my tam też byliśmy. Zuzka robiła za aniołka, Franek - za bobra, Iwka - za organizatorkę, ja - za fotografa. Wszystko się ładnie zgrało i tak wyglądało:
Chwila dla fotoreporterów zanim zaczęła się zabawa

Aniołek zuzkowy 

Bóbr frankowy (już bez zębów) 

Pszczoły wyjątkowo  nie żądliły


"Zwijaj! Zwijaj!" było słychać

Tańce hulanki swawole 
(to ostatnie słowo często powtarzane przez Zuzkę za sprawą "Pawła i Gawła")

Zadania zostały wykonane bezbłędnie 

Nawet anioły lubią pizzę 

Pszczoła, nie osa. Żeby była jasność :) 

Pląsy siedzące 

Pląsy stojące 

Krzesła gorące 

Zuzka jest ponad to, po prostu ładnie wygląda 

Trochę ruchu nie zaszkodzi 

Główna pani sprawczyni, wodzirej, siła napędowa we własnej pszczelej osobie

Bilans wieczora wygląda tak:
- dzieci zadowolone
- dorośli też wydawali się zadowoleni
- strat żadnych

Czyli DOBRZE BYŁO!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz