poniedziałek, 6 grudnia 2010

Na początku w innym formacie...

Znacie tę historię.

O takiej mniej więcej późnej porze, w Mikołajki 2004 roku, odebrałam list.
Mail. No może nie do końca mail. W sumie sama nie wiem.
Doszedł do mojej skrzynki pocztowej na portalu randkowym. Z innej skrzynki z tego portalu randkowego. Ktoś wpisał kogo chciałby poznać, ot taka elektroniczna swatka... i na pierwszym miejscu wyskoczył mój randkowiczowy profil. Stało się.

Mogliśmy spotkać się w tak wielu miejscach i o wiele wcześniej.
Chodziliśmy prawie tymi samymi ścieżkami, jeździliśmy tymi samymi tramwajami, wagarowaliśmy w tych samych kinach, kupowaliśmy w tych samych sklepach, bywaliśmy w podobnych miejscach i przynajmniej na jednym koncercie mogliśmy się spotkać (23 maja 2002, Warszawa, Manu Chao pierwszy raz w Polsce).... mogliśmy się widzieć w poczekalni u dentysty na Marszałkowskiej będąc jeszcze w podstawówce.

Poznaliśmy się przez internet. Czyli na początku w formacie .jpg.
Teraz jesteśmy głębiej... nie lubimy oboje ani banałów, ani póz, ani hipokryzji.

To jedna z naszych rocznic.
Nie otwieramy szampana, nie oglądamy albumu, nie mamroczemy zaklęć,
nie odstawiamy zabobonnych szopek.
Czy ja siedze w fotelu i dziergam szalik, czy on siedzi w fotelu i pyka na playstation...
Ciągle chcemy tych dni, i za każdy dziękujemy, za każdy jesteśmy wdzięczni. Nie tylko sobie.
I to ma SENS :)

1 komentarz:

  1. Piszcie dalej swoją historię z fantazją i sercem, zawsze razem, zawsze pewni swoich uczuć. Najlepszego..!

    OdpowiedzUsuń